Cześć Magda
piszę do Ciebie z ogromnym bananem na buzi i z łzami szczęścia.
Ten czas był dla mnie czymś znacznie więcej niż nauką coachingu. To był proces, w którym momentami naprawdę się gubiłam. Były chwile zwątpienia, napięcia, poczucia, że nie jestem wystarczająca. Były momenty, w których miałam wrażenie, że się topię.
A Ty nie zwątpiłaś we mnie.
Szczególnie zostanie ze mną jeden przełomowy moment- kiedy dostałam od Ciebie feedback o „zdjęciu korony krytykowi”i nałożeniu jej sobie. To było mocne. Niewygodne. Ale prawdziwe.
Zrozumiałam wtedy, jak często oddaję władzę swojemu wewnętrznemu krytykowi. Jak pozwalam mu mówić głośniej niż mojej własnej mądrości. I że mogę wybrać inaczej. Mogę zdjąć mu tę koronę. I dać ją sobie.
To był punkt który zostanie ze mną na zawsze.
Dziękuję Ci za uważność, za odwagę w dawaniu szczerego feedbacku, za przestrzeń, w której mogłam być nieidealna, w procesie, czasem pogubiona a jednocześnie wystarczająca.
Dzięki tej drodze pozwalam sobie dziś dalej być w procesie. Daję sobie zgodę na naukę, na rozwój, na błędy. I na odrzucenie potrzeby bycia perfekcyjną.
To ogromna zmiana, ciągle nad sobą pracuje, teraz uważam, że to niekończąca się drogą i ja chcę być jej częścią.
I wiem, że bez tej pracy i bez Ciebie nie byłoby jej w takiej formie.
Dziękuję za wszystko, co wniosłaś do mojego życia – jako mentorka i jako człowiek. Mam nadzieję, że nasze drogi jeszcze się zejdą.
Jesteś moją bohaterką!
Z wdzięcznością, ściskam!

